Hubert Hurkacz może wkrótce wrócić tam, gdzie nie oglądaliśmy go od lat. Polski tenisista zgłosił się do turnieju rangi ATP Challenger Tour, co dla wielu kibiców jest sporym zaskoczeniem. To może być pierwszy taki występ polskiego tenisisty od 2019 roku.
Trudny moment w karierze Hurkacza
Ostatnie miesiące nie układają się po myśli wrocławianina. Kontuzja wyhamowała go w poprzednim sezonie, a obecny rok również nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Choć początek w barwach reprezentacji podczas United Cup dawał nadzieję na bardzo dobry sezon, kolejne starty – w tym Australian Open czy turniej w Montpellier – nie przyniosły wyraźnej poprawy.
Efekt? Spadek w rankingu ATP. Hurkacz znajduje się w klasyfikacji już poza TOP 50, co dla zawodnika, który jeszcze niedawno rywalizował z najlepszymi na świecie jest wyraźnym sygnałem alarmowym.
Powrót Hurkacza do Challengerów po siedmiu latach
Hurkacz znalazł się na liście zgłoszeń do turnieju rangi Challenger na Dominikanie. Tzw. challengery to rozgrywki będące zapleczem głównego cyklu ATP. Ten swoisty „gambit” Hurkacza to strategiczny ruch, który ma pomóc w odbudowie formy i pozycji rankingowej oraz utrzymaniu się w rytmie meczowym w razie szybkiego pożegnania z Indian Wells.

Za triumf w takim turnieju można zdobyć nawet 175 punktów do rankingu ATP. Oprócz tego ważny jest aspekt mentalny – regularne występy i zwycięstwa mogą pozwolić Polakowi odzyskać pewność siebie, której ostatnio wyraźnie mu brakuje.
Nie tylko Hurkacz!
Co ciekawe, Hurkacz wciąż figuruje także na liście startowej prestiżowego Indian Wells. Turniej w Kalifornii potrwa od 5 do 16 marca. Jeśli jednak Polak szybko pożegna się z amerykańską imprezą, może przenieść się na Challenger, który startuje 9 marca.
Podobną strategię przyjął Kamil Majchrzak – również planuje start w Indian Wells, a w razie niepowodzenia może pojawić się na Dominikanie.
Decyzja Hurkacza pokazuje jedno: 28-latek jest gotów zrobić krok w tył, by później wykonać dwa do przodu. Choć taka decyzja wywołała szereg dyskusji i komentarzy, wcale nie musi okazać się strategicznym błędem w obliczu całego sezonu.

