Południowo-wschodnia Polska nie jest już piłkarska pustynią

Południowo-wschodnia Polska nie jest już piłkarska pustynią

Przez ostatnich kilka lat na piłkarskiej mapie Polski nie sposób było odnaleźć wielu zespołów z Lubelszczyzny i Podkarpacia. Trudno było wszystko wytłumaczyć jedynie brakiem funduszy, nie rodzi się tu także mniej piłkarskich talentów. Na szczęście trend powoli się zmienia i na szczeblu centralnym mamy coraz więcej dobrych zespołów z tej części kraju.*

Po dwudziestu czterech latach, do najwyższej klasy rozgrywkowej wróciła mielecka Stal. Wszyscy liczyli na to, że stanie się to rok wcześniej, uświetniając osiemdziesięciolecie klubu. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Zawodnicy z Podkarpacia wygrali w ubiegłym sezonie pierwszą ligę, prezentując przy tym całkiem przyzwoita piłkę. W obecnych rozgrywkach nie wiedzie im się jakoś szczególnie dobrze, jednak żaden legalbuk nie stawiał ich w gronie faworytów. Dariuszowi Skrzypczakowi udało się poskładać solidny kolektyw, w którego zasięgu z pewnością znajduje się utrzymanie. Tym bardziej, że z Ekstraklasy spada zaledwie jeden zespół.

W szeregach pierwszoligowców zameldowało się aż dwóch beniaminków z południowo-wschodniej Polski. Górnik Łęczna na ten poziom rozgrywek powrócił po dwóch latach. Zawodnicy Kamila Kieresia zaskoczyli piłkarskich znawców i wygrali drugą ligę, zostawiając za sobą odradzający się Widzew Łódź, czy utytułowany GKS Katowice. Pierwsze mecze po awansie wyglądały bardzo obiecująco, po czym zawodników dopadł koronawirus i trzeba było przekładać mecze. Górnicy jednak się nie załamali i nadal prezentują wyśmienitą formę. Obecnie plasują się na trzeciej pozycji, mając zaledwie dwa punkty straty do lidera. Wszystko się jeszcze może zdarzyć, ale trudno odmówić graczom z Łęcznej charakteru i umiejętności. Czy to wystarczy, aby bić się o kolejną promocję?

Nieco gorzej prezentuje się Resovia Rzeszów. Pasiaki przebrnęły przez drugoligowe baraże i zameldowały się na zapleczu Ekstraklasy po 26 latach nieobecności. Trener Szymon Grabowski skompletował bardzo fajną drużynę złożoną z młodych, perspektywicznych zawodników. Niestety za sukcesem sportowym nie nadążył rozwój infrastruktury. W Rzeszowie bowiem norm pierwszoligowych nie spełnia ani Stadion Miejski, ani obiekt przy ulicy Wyspiańskiego. Mecze postanowiono rozgrywać w Stalowej Woli, jednak nie było jeszcze ku temu okazji. Resovia jak dotąd rozegrała osiem spotkań, wszystkie na wyjeździe. Zgromadzili przy tym zaledwie cztery punkty. Ostatnio jednak ponoć coś drgnęło i istnieje realna szansa aby ekipa z Podkarpacia zagrała wreszcie w Rzeszowie.

W drugiej lidze obecnie prym wiodą zespoły z północy Polski. Głośno jednak o awansie mówi się w dwóch klubach. Stal Rzeszów ma wsparcie potężnego sponsora i już w ubiegłym sezonie była niesamowicie blisko promocji. W tym presja jest jeszcze większa, lecz patrząc na skład co najmniej baraże są spokojnie w zasięgu zawodników Krzysztofa Łętochy. Tyle, że na słowo „baraże” wszyscy przy Hetmańskiej reagują bardzo nerwowo.

*Materiał przygotowany przez partnera

fot. Kazimierz Chmiel

0 0 vote
Article Rating