Pululu odejdzie do giganta? W tle transfer reprezentanta Polski!

Czy bramka zdobyta na otwarcie rundy wiosennej była symbolicznym pożegnaniem? Afimico Pululu znów znalazł się w centrum transferowych spekulacji, a jego przyszłość w Jagiellonii Białystok wisi na włosku. Umowa napastnika wygasa latem, więc obecne okno może być dla klubu ostatnią realną szansą na zarobek. Na horyzoncie pojawił się niespodziewany kierunek, który może diametralnie zmienić układ sił w ofensywie „Dumy Podlasia”.

Pululu na walizkach

Jagiellonia świetnie rozpoczęła wiosnę, pewnie pokonując Widzew Łódź 3:1. Drużyna Adriana Siemieńca znów pokazuje, że potrafi łączyć intensywność z jakością, ale wiele wskazuje na to, że obecny skład może nie przetrwać w niezmienionej formie do kolejnego sezonu. Sam trener jest łączony z wyjazdem za granicę, a kilku liderów wzbudza zainteresowanie innych klubów. W tym gronie najgłośniej mówi się właśnie o Pululu, który niemal w każdym oknie był „na walizkach”, lecz teraz sytuacja stała się naprawdę poważna.

Transfer Pululu zależny od… Świderskiego?

Według doniesień z Grecji po napastnika sięga Panathinaikos. Stołeczny klub szuka nowej „dziewiątki”, bo z zespołem może pożegnać się Karol Świderski. Reprezentant Polski rozważany jest m.in. przez Widzew oraz Legię Warszawa. Co ciekawe, Świderski przed laty również wypłynął na szerokie wody z Jagiellonii, co tylko podgrzewa narrację o możliwej „zmianie pokoleń”. Greckie media twierdzą, że Pululu pasuje do profilu Panathinaikosu zarówno jako pierwszy wybór w ataku, jak i opcja rotacyjna.

Liczby Pululu robią wrażenie

Portal sportdog.gr sugeruje, że kwota transferu mogłaby zamknąć się poniżej trzech milionów euro. Dla Jagiellonii to atrakcyjna propozycja, zwłaszcza że latem piłkarz odejdzie za darmo. Statystyki tylko wzmacniają jego pozycję negocjacyjną: w tym sezonie rozegrał 30 spotkań, zdobył 14 bramek i dołożył dwie asysty, a w całym okresie gry w Białymstoku uzbierał 49 goli w 117 meczach. Był królem strzelców poprzedniej edycji Ligi Konferencji Europy (8 bramek).

Pytanie brzmi już nie „czy”, ale „kiedy” dojdzie do transferu. I czy przypadkiem kibice w Łodzi nie byli właśnie świadkami jego pożegnalnego trafienia.