Słaby występ Lewandowskiego w pucharze. Powszechna krytyka

Słaby występ Lewandowskiego w pucharze. Powszechna krytyka

FC Barcelona awansowała do półfinału Pucharu Króla po wygranej 2:1 z Albacete, ale w Hiszpanii mówi się głównie o jednym: bardzo słabym występie Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski zagrał od pierwszej minuty, lecz był praktycznie niewidoczny i zebrał jedne z najniższych not w drużynie.

Niewykorzystana „setka” Lewandowskiego

Mecz długo układał się dla Barcelony nerwowo. Gole zdobyli Lamine Yamal i Ronald Araújo, lecz przy stanie 2:0 gospodarze wciąż wierzyli w sensację. W 58. minucie idealną okazję na zamknięcie spotkania miał Lewandowski – znalazł się sam przed bramką, ale uderzył zbyt słabo, prosto w środek. Chwilę później Albacete zdobyło bramkę kontaktową i końcówka zrobiła się nerwowa.

W 66. minucie Hansi Flick zdjął Lewandowskiego z boiska, a jego miejsce zajął Ferran Torres. To była jasna ocena występu Polaka.

Hiszpańskie media bez litości dla Lewandowskiego

Oceny dla napastnika były wyjątkowo surowe:

  • „Sport” – nota 5
    „Polski ‘killer’ miał bardzo niewielki wpływ na grę. Nie wykorzystał dwóch okazji – w jednej spóźnił się do piłki, w drugiej zabrakło precyzji”.
  • eldesmarque.com – nota 4
    „Dotknął piłki zaledwie 14 razy. Oddał tylko jeden celny strzał. Zmieniony w 66. minucie”.
  • AS
    „Osamotniony, z minimalnym udziałem w grze. Jak na napastnika z numerem dziewięć – bardzo słaby bilans”.

Tylko barcauniversal.com było nieco łagodniejsze (6,5), podkreślając ruch bez piłki, ale i tam zaznaczono, że Polak „mógł zakończyć mecz z dubletem”.

Konkrety zamiast narracji!

Hiszpańskie media podkreślają, że jeśli kontrakt Lewandowskiego ma zostać przedłużony, musi przemawiać golami, a nie przeciekami o ofertach z MLS czy Arabii Saudyjskiej. Spotkanie z Albacete miało być idealną okazją do poprawienia dorobku, a zamiast tego stało się kolejnym sygnałem alarmowym.

Barcelona awansowała, ale występ Lewandowskiego został powszechnie uznany za rozczarowujący. Najbliższe tygodnie pokażą, czy to tylko słabszy dzień, czy zapowiedź większego problemu. Inna sprawa, że po takim meczu, można się spodziewać, że hierarchia napastników u Hansiego Flicka pozostanie bez zmian, a numerem jeden będzie Ferran Torres.