Czy ktoś powstrzyma Motor na Arenie?

Gra na Arenie Lublin zdecydowanie służy piłkarzom Motoru. Od kiedy podopieczni Mariusza Sawy przenieśli się na ten nowoczesny obiekt – są nie do zatrzymania dla rywali! Wiosną w Kozim Grodzie wygrali już cztery kolejne spotkania (licząc pojedynki ligowe i pucharowe), aplikując swoim przeciwnikom piętnaście bramek! W sobotę żółto-biało-niebieskich spróbują powstrzymać przebywający w kryzysie zawodnicy Orląt Radzyń Podlaski. Mimo słabszych wyników – biało-zieloni – to jednak wciąż jeden z czołowych zespołów w rozgrywkach, który nie raz pokazał, że jest w stanie urwać punkty każdej drużynie.

Patrząc na aktualną dyspozycję obu drużyn oraz liczbę punktów – zdecydowanym faworytem tej potyczki wydają się gospodarze. Motor wiosną przegrał w końcu tylko jeden mecz i gdyby nie słabsza runda jesienna, byłby jednym z faworytów do awansu. Nieco inaczej przedstawia się sytuacją Orląt Radzyń Podlaski. Gracze Damiana Panka w pierwszej fazie sezonu zaprezentowali futbol na miarę oczekiwań kibiców, a swoją moc tylko potwierdzili w pierwszych kolejkach rundy wiosennej. Niestety – od meczu 24. kolejki z Resovią – w zespole coś pękło. Biało-zieloni przegrali cztery kolejne spotkania. Wydaje się, że problem leży w poziomie motywacji zawodników. Radzynianie nie mają już szans na awans, nie są w żadnym stopniu zagrożeni spadkiem, więc trudno maksymalnie skoncentrować im się przed kolejnym pojedynkiem.

Z takiego założenia w żadnym wypadku nie wychodzi trener Damian Panek. W ostatnim meczu z Izolatorem Boguchwała (1:3 przyp. red.) mocno przeżywał niepowodzenie, dał się nieco ponieść emocjom, przez co został odesłany przez sędziego na trybuny. Szkoleniowiec zapowiada, że jego zespól na Arenie Lublin z całą pewnością nie odpuści. – Na to, że ostatnio nie potrafimy odnieść zwycięstwa składają się różne przyczyny. Mam nadzieję, że w Lublinie zaprezentujemy się dużo lepiej, niż w ostatnich meczach – zapowiada coach. Z określaniem dyspozycji przeciwnika mianem “kryzysu” nie zgadza się Paweł Kamiński. – Przede wszystkim przestrzegamy naszych zawodników, że przyjeżdża do nas zespół, który wcale nie jest w słabszej formie. Oglądaliśmy grę Orląt na wideo i wiemy, że w każdym meczu mają swoje sytuacje, ale po prostu ich nie wykorzystują. Dlatego uczulamy na to naszych zawodników – zapewnia drugi trener Motoru.

Radzynianie w sobotę nie zagrają w najmocniejszym składzie. Za kartki pauzuje bowiem podstawowy środkowy pomocnik – Tomasz Tymosiak. Jego brak postara się zniwelować kapitan Rafał Borysiuk, który z kolei wraca po absencji kartkowej. Ponadto wciąż kontuzjowany jest Tomasz Ryczek. Niepewny jest również występ Adisona, chociaż… – Szykuję pewną niespodziankę, ale owszem jego występ stoi pod znakiem zapytania – mówi tajemniczo Panek. Wydaje się, że kolejny raz swoją szansę dostaną młodzi gracze Orląt. W Boguchwale z bardzo dobrej strony pokazał się 18-letni Krystian Łotys. Gdyby tylko dołożył skuteczność – z Podkarpacia wracałby ze swoimi pierwszymi bramkami w seniorskiej piłce. – Tak jak zapowiadałem – młodzi gracze dostaną szansę nie w jednym meczu, a w większym okresie. Jeżeli chodzi o Krystiana to na pewno wykorzystał swoją szansę i zagra w sobotę. Nie wiadomo jednak w jakim wymiarze czasowym – tłumaczy Panek.

W Lublinie wciąż nie mogą skorzystać z kontuzjowanych Pawła Jabkowskiego i Konrada Gąsiorowskiego, którzy w tym sezonie nie pojawią się już na boisku. Ponadto na Arenie Lublin nie zaprezentuje się Grzegorz Szymanek, który w swoich dwóch ostatnich meczach ligowych… oglądał czerwone kartki! W pojedynku 23. kolejki ze Stalą Kraśnik zobaczył ją w 85′. W starciu ze Stalą w Rzeszowie – minutę wcześniej. Kto go zastąpi? – Mamy jakieś koncepcje i pomysły. Przeprowadzimy jeszcze “burzę mózgów”. Być może w naszym składzie będzie jakaś niespodzianka? – zastanawia się Kamiński.

Kibice żółto-biało-niebieskich zastanawiali się zapewne, dlaczego w stolicy Podkarpacia w kadrze meczowej nie znalazł się Maciej Zagórski. – Czy Maciek ma jakiś uraz? Nie… Po prostu taka była umowa z trenerem bramkarzy, że w Rzeszowie bronił będzie Paweł Lipiec – tłumaczy trener. Wydaje się jednak, że po błędzie Lipca, który kosztował lublinian stratę punktów, do składu ponownie wskoczy 19-latek. Szansę na grę ma również Mateusz Majewski, który po raz ostatni na boisko w meczu ligowym wybiegł czwartego kwietnia. – Mateusz w meczu Pucharu Polski z Orionem doznał urazu, który wyeliminował go z treningów na trzy tygodnie – odkrywa karty Kamiński. W podstawowej jedenastce lublinian trudno spodziewać się jednak większych zmian. Być może do składu wróci kapitan – Piotr Karwan – który ostatnio zmagał się z kontuzją, przez co nie zagrał na Podkarpaciu. – Zawodnicy, którzy ostatnio grali mało, albo nie grali wcale są żądni gry i chcieliby zagrać. My zdajemy sobie jednak sprawę, że przecież do gry możemy wystawić tylko jedenastu graczy – dodaje asystent Mariusza Sawy.

Oba zespoły na przygotowania do sobotniego spotkania miały nieco więcej czasu, niż w poprzednich tygodniach. W końcu jedni i drudzy na murawę po raz ostatni wybiegli w miniony weekend. Większej różnicy nie odczuwa jednak Damian Panek. – Trudno mówić o specjalnych przygotowaniach do meczu z Motorem, bo ostatnio doszedł nam Puchar Polski i graliśmy praktycznie co trzy dni, więc ciągle nie mamy spokojnego tygodnia, w którym moglibyśmy popracować – tłumaczy coach. W Lublinie ten tydzień spędzili na “lekkim kacu” po remisie w Rzeszowie. – Po meczu ze Stalą nie byliśmy zadowoleni z wyniku. Zagraliśmy jeden z najlepszych meczów w tej rundzie. Na boisku kipieliśmy ambicją i walecznością. Z przebiegu całego meczu, w którym byliśmy zespołem lepszym, remis nie może nas zadowalać. Dwa punkty straciliśmy w samej końcówce. Należy jednak pamiętać, że Stal Rzeszów to mocny zespół z aspiracjami – mówi Kamiński.

W sobotę jedni i drudzy będą chcieli zaprezentować się z jak najlepszej strony. Orlęta – w przypadku zwycięstwa – mogą do końca liczyć się w walce o czwartą lokatę w tabeli. Damian Panek podkreśla jednak, że jego głównym celem na wiosnę jest wykreowanie zespołu na nowy sezon. – Tak jak wspominałem wiosną jest jednak czas na eksperymenty, dlatego szansę dostają różni zawodnicy. Co do sobotniego meczu – myślę, że firma Motor i Arena Lublin nie wystraszy moich chłopaków – zapowiada trener. Żółto-biało-niebiescy wciąż myślą natomiast o wskoczeniu na podium, ale do realizacji celu potrzebują kolejnych triumfów. – Nastawiamy się na ciężki mecz, ale liczymy, że jeżeli pod względem ambicjonalnym zagramy tak, jak ostatnio w Rzeszowie i dołożymy do tego jakość z przodu to będzie dobrze – zapowiada Paweł Kamiński.

Początek meczu Motor Lublin – Orlęta Radzyń Podlaski w sobotę (2 maja) o 19:00 na Arenie Lublin. Spotkanie poprowadzi sędzia Konrad Tomczyk (Podkarpacki ZPN).

0 0 votes
Article Rating