Karolina Michalczuk: Nikt nie pomyślał, że dziewczyna taka jak ja będzie mistrzynią świata (Wywiad)

Karolina Michalczuk: Nikt nie pomyślał, że dziewczyna taka jak ja będzie mistrzynią świata (Wywiad)

W środę (6 grudnia) urodziny obchodziła Karolina Michalczuk, najlepsza polska pięściarka w historii, mistrzyni świata (2008, Ningbo/Chiny), dwukrotna mistrzyni Europy (2005, Tonsberg/Norwegia oraz 2009, Mikołajów/Ukraina) oraz aż 12-krotna mistrzyni kraju (w latach 2002-2013). Cztery dni wcześniej legenda kobiecego boksu w Polsce została oficjalnie pożegnana i uhonorowana za zasługi podczas gali w Piaskach. Mimo szczególnego okresu w swoim życiu mistrzyni znalazła czas na rozmowę z portalem Lubsport. Byłą olimpijkę zapytaliśmy m.in. o całokształt kariery, kondycję lubelskiego boksu czy o trenerskie początki w Paco Lublin.

Michał Wójcik – LUBSPORT.PL: W sobotę (2 grudnia) podczas wydarzenia zatytułowanego “Sportowe Mikołajki z Karoliną Michalczuk”, które miało miejsce w Piaskach, została Pani uroczyście uhonorowana przez Lubelski Okręgowy Związek Bokserski za całokształt pięściarskiej kariery. Jakie towarzyszyły Pani uczucia?

Karolina Michalczuk: To bardzo przyjemna rzecz. Przyznam, że nie spodziewałam się, że to będzie aż tak duża impreza. Byłam bardzo zdziwiona i zaskoczona, że przygotowano dla mnie takie ogromne podziękowanie.

Niejednokrotnie wspominała trener, że jest głęboko związana z Piaskami. Teraz gdy jest już Pani Honorową Obywatelką Gminy Piaski, można powiedzieć, że mieszkańcy i władze również nie zapomnieli o swojej mistrzyni. Czy na co dzień nadal spotyka się trener z wyrazami sympatii od lokalnej społeczności?  

Mieszkam w Piaskach i tak naprawdę zawsze traktowano mnie tam trochę inaczej. Nawet teraz, gdy zostało mi wręczone honorowe obywatelstwo, to wszystko zostało po staremu.

Takie momenty jak ten są dobre do podsumowań. Dziennikarze niejednokrotnie poruszali fakt, że do całkowitego spełnienia zabrakło Pani tylko sukcesu na olimpiadzie w Londynie w 2012 roku. Ja zapytam wprost odwrotnie – z którego osiągnięcia jest trener najbardziej dumna?

Bezsprzecznie z mistrzostwa świata. To jest jednak szczególne osiągnięcie.

Eksperci uwielbiają porównania, szczególnie te kreślone z perspektywy czasu. Gdyby musiała trener porównać swój styl do stylu którejś z czynnych pięściarek bądź nawet pięściarzy, to kto by to był?

Jeśli chodzi o mój styl, to zawsze byłam fighterką. Zależy, o jakich pięściarkach mówimy, bo mogę wyróżnić kilka dziewczyn, które dobrze boksują na świecie, ale poza tym nie mam jakiegoś wzoru.

Skupmy się na pięściarkach zawodowych bądź amatorskich. Czy są dziewczyny, które można do Pani porównać pod kątem stylu? Czy może Pani styl jest niepowtarzalny?

Myślę, że zbliżony styl do mojego ma Katie Taylor (Irlandka; czterokrotna mistrzyni świata i pięciokrotna mistrzyni Europy w boksie amatorskim kobiet – przyp. red.). Też jest bardzo waleczna, jest fighterką i uważam, że to jest nasze podobieństwo.

Na karierze w roli zawodniczki świat się jednak nie skończył. Czy przeskok do zawodu trenera w Paco Lublin był łatwy?

Na pewno łatwiej było być zawodniczką. Jeżeli chodzi o sam klub, to nie miałam żadnych trudności, ponieważ prezes i trener (Andrzej Stachura i Władysław Maciejewski – przyp. red.) od razu mnie “zaadoptowali”.

Można powiedzieć, że w klubie czuje się Pani jak w domu?

Dokładnie, czuję się tutaj jak w domu. To zasługa Andrzeja Stachury, który stworzył w klubie świetne warunki. Dlatego nie miałam żadnego problemu z przejściem do zawodu trenera.

Czy w podjęciu decyzji o zaangażowaniu się w trenerkę miał swój udział Pani mentor i opiekun – Władysław Maciejewski? Namawiał po cichu do takiego kroku? A może była to od początku wyłącznie decyzja Pani trener?

Tak, trener też mówił mi, że już chyba czas zakończyć karierę. Wiadomo, że po wielu latach boksowania nie wyglądało to już tak dobrze, jak kiedyś.

Niegdyś stwierdziła Pani wprost, że trener Maciejewski nie został doceniony za ogrom pracy, który z Panią wykonał.

Tak i ja się z tym nadal zgadzam i będę to podtrzymywała. Nie chodzi tu tylko o pracę wykonaną ze mną. Myślę, że ogólnie Władysław Maciejewski jest trenerem mocno niedocenionym. Muszę powiedzieć, że bardzo fajnie zachowali się organizatorzy pożegnania w Piaskach, bo trener cały czas mógł być przy mnie.

“Codziennie chciałam go zabić” – tak opisywała Pani treningi u Władysława Maciejewskiego. To pewnie lepsze pytanie do Pani podopiecznych, ale czy kiedy trzeba, też nie ma trener litości dla swoich zawodników, czy jednak nie mają aż tak pod górkę?

Staram się go naśladować, ale myślę, że nie jestem taka ostra jak on (śmiech). W ringu byłam ostrzejsza. Mam lżejsze podejście do moich zawodników i trener Maciejewski trochę mnie o to gani. Można powiedzieć, że za bardzo im ufam.

Wielokrotnie w wywiadach podkreślała Pani znaczenie ciężkiej pracy w drodze do osiągania sukcesów. Czy wśród obecnych podopiecznych są pięściarze gotowi na tak wielkie poświęcenie, które może zaowocować spektakularnym sukcesem?

Myślę, że nasi chłopcy już się tego nauczyli. Podporządkowują się i wiedzą, że muszą ciężko trenować. Nie będę teraz nikogo wyróżniała, bo tak naprawdę każdy z nich może być mistrzem świata. Przecież nikt nigdy nawet nie pomyślał, że dziewczyna taka jak ja, z małej miejscowości, będzie mistrzynią świata. Dlatego wszystko jest w życiu możliwe. Nie można nigdy nikogo skreślać.

Nawiążę jeszcze do wydarzenia z początku grudnia. Porażka reprezentacji województwa lubelskiego z reprezentacją województwa pomorskiego (8:10) podczas Pani pożegnania obrazuje kondycję boksu na Lubelszczyźnie, czy też należy to potraktować z przymrużeniem oka?

Trzeba powiedzieć, że w naszej reprezentacji byli wystawieni tylko chłopcy z Paco Lublin, a rywale podparli się chłopakami z całego województwa. Po drugiej stronie ściągnięto naprawdę dobrych zawodników, dlatego mówiłam, że ciężko będzie wygrać. Mimo to uważam, że kondycja lubelskiego boksu wygląda całkiem nieźle. Jeśli chodzi o chłopaków z Paco, to oni co roku przywożą medale z mistrzostw Polski, także nie możemy na nich narzekać.

Zapisała Pani piękną kartę w historii polskiego pięściarstwa, ale czy poza sportem jest jeszcze coś, co mistrzyni chciałaby osiągnąć, jakieś niezrealizowane marzenie?

Na tę chwilę chciałabym się spełnić w roli trenera. Poza sportem najważniejsze jest to, żeby cieszyć się dobrym zdrowiem, bo jak to mówią: jak będzie zdrowie, to będzie wszystko.

Pani trener, życzę więc realizowania się w zawodzie i przede wszystkim przekazuję najszczersze życzenia urodzinowe od redakcji Lubsport.

Dziękuję bardzo.

fot. KS Paco Lublin

0 0 vote
Article Rating