Runda jesienna na boiskach PKO Ekstraklasy

Raków Częstochowa

Za nami 19. kolejek rozgrywek krajowej elity. PKO Ekstraklasa znów okazała się ligą, w której może wydarzyć się wszystko. Kiepski przed rokiem Lech Poznań wydaje się być na najlepszej drodze po tytuł, zaś Legia Warszawa, w ubiegłym sezonie będąca poza zasięgiem konkurencji, w tej chwili zmaga się z olbrzymimi problemami i zajmuje 17. miejsce w tabeli.

Lech Poznań – zdecydowany faworyt, który powstał z kolan

Choć różnica punktowa powinna wykluczać stwierdzenia, że Lech to pewniak do mistrzowskiego tytułu, trudno nie odnieść takiego wrażenia. „Kolejorz” niezaangażowany jesienią w europejskie puchary był niezwykle regularny w lidze i zdobył aż 41 „oczek”. Średnia 2,16 punktu na mecz jest najwyższą jaką lider miał po rundzie jesiennej od wielu lat. Maciej Skorża stworzył efektywnie i efektownie grającą drużynę, wolną od większych wahań formy. Niewykluczone, że gdyby nie słabsza postawa w wyjazdowych meczach z Górnikiem Łęczna i Stalą Mielec, już dziś zastanawialibyśmy się nie nad tym czy Lech sięgnie po tytuł, lecz z jaką przewagą zdoła to uczynić. Poznaniacy mają jednak jeszcze wiele pracy do wykonania, gdyż przewaga nad drugą w tabeli Pogonią Szczecin wynosi 4 punkty. Nie zanosi się, żeby drużynę miał opuścić jakikolwiek z kluczowych graczy. Mikael Ishak, Jakub Kamiński czy Joao Amaral świetnie prezentowali się jesienią i jeśli zdołają podtrzymać swoją dyspozycję wiosną, na „Kolejorza” nie będzie mocnych.

Pogoń Szczecin – jak nie teraz to kiedy?

Wydaje się, że Pogoń ma wiele, aby w tym sezonie osiągnąć historyczny sukces. Coraz piękniejszy stadion, dobrego trenera, któremu prezes klubu dał czas na budowę, wiernych kibiców i przede wszystkim – piłkarską jakość. Dante Stipica jest jednym z najlepszych bramkarzy w lidze, Benedikt Zech uważany jest za czołówkę wśród obrońców, a o klasie Grosickiego, Dąbrowskiego, Drygasa, Kurzawy czy Kowalczyka nie trzeba nikogo szczególnie przekonywać. Z perspektywy fanów „Portowców” niepokojące są tylko dwie kwestie. Bardzo prawdopodobny zimowy transfer Kacpra Kozłowskiego i dyspozycja napastników. Ani Luka Zahović, ani Piotr Parzyszek, który miał w tym sezonie być brakującym ogniwem w talii Kosty Runjaica nie zdobywali seryjnie goli. Nie ulega żadnej wątpliwości, że Pogoń Szczecin to najpoważniejszy rywal Lecha w walce o mistrzostwo. Pragniemy jednak przypomnieć, że drużyna ze Szczecina, w ostatnich sezonach regularnie słabiej spisywała się na wiosnę.

Raków Częstochowa – czy to będzie dla niego kolejny historyczny sezon?

Już letnie i jesienne mecze w europejskich pucharach pokazały, że Raków nie spuści z tonu i znów będzie w czołówce ligowej tabeli. Szeroka, wyrównana kadra drużyny Marka Papszuna, pozwala mu na umiejętne szafowanie siłami swoich zawodników. Rozsądny właściciel, budujący klub na zdrowych zasadach to coś, co w polskiej piłce ligowej nie zdarza się zbyt często.

 

Z tego względu, wielu neutralnych kibiców dopinguje Raków Częstochowa w walce o Mistrzostwo Polski. Niektórzy podnoszą głosy, że pewną przeszkodą w walce o najwyższe cele może być temat odejścia Marka Papszuna do Legii Warszawa, który media co jakiś czas decydują się podgrzewać. Naszym zdaniem, szkoleniowiec Rakowa jest wielkim profesjonalistą i nie będzie to miało żadnego wpływu na postawę jego zespołu. Obawiamy się jednak, że brak klasowego środkowego napastnika, gwarantującego dwucyfrową liczbę goli w sezonie, będzie skutkował tym, że Raków będzie musiał zadowolić się lokatą gwarantującą występy w Lidze Konferencji. Sytuacja może się zmienić, jeżeli właściciel klubu z Częstochowy – Michał Świerczewski, znajdzie fundusze na sprowadzenie klasowego snajpera, który szybko odnajdzie się w systemie gry zaordynowanym przez trenera.

Radomiak Radom – rewelacyjny beniaminek, dla którego zbyt wcześnie na Mistrzostwo Polski

Kilka trafionych transferów zagranicznych, zgrany kolektyw i osoba Dariusza Banasika – to dzięki temu Radomiak jest obecnie na ustach całej piłkarskiej Polski. Rewelacyjny Majchrowicz w bramce, pewna defensywa pod wodzą Rafaela Rossiego, do tego zachwycający Leandro i Angielski – wielu piłkarzy wspięło się jesienią na wyżyny swoich umiejętności.

Baczni obserwatorzy rozgrywek naszej elity są niemal pewni, że beniaminka stać nawet na pobicie fenomenalnego wyniku Warty Poznań z ubiegłego sezonu. Co więcej, trener radomian twierdzi, że jego zespół po wzmocnieniach będzie wiosną jeszcze silniejszy. Trudno nam dać temu wiarę i choć szanujemy dokonania ekipy Banasika, powątpiewamy w to czy zdoła się ona włączyć do walki o tytuł. Strata do Lecha wynosi już 6 punktów.

Lechia Gdańsk – tytuł mistrzowski byłby sensacją

Świetna postawa we wrześniu i październiku, tuż po tym kiedy stery w Lechii objął Tomasz Kaczmarek spowodowała, że gdańszczanie zaczęli być wymieniani w gronie faworytów do tytułu. Sytuację znacznie skomplikowały aż 3 porażki w czterech ostatnich meczach rundy jesiennej, które sprawiły, że strata do Lecha Poznań wynosi już 8 punktów. Wydaje się, że Lechia również kadrowo nie jest na tyle silna, aby wiosną realnie włączyć się do walki o Mistrzostwo Polski.

Legia Warszawa – bolesny upadek aktualnego mistrza

Liczba problemów, jakie w ostatnich miesiącach pojawiły się w klubie z Łazienkowskiej jest przytłaczająca. Eksperci wskazują jako winnych takiej sytuacji prezesa Dariusza Mioduskiego i dyrektora sportowego – Radosława Kucharskiego, który budował obecną kadrę. Z zespołem nie poradził sobie ani Czesław Michniewicz, ani zastępujący go Marek Gołębiewski. Szanse na to, aby Mistrzostwo Polski znów powędrowało do Legii były matematyczne… już pod koniec października. Warszawianie są zaangażowani obecnie w walkę o utrzymanie.

Strata pozostałych zespołów do Lecha jest zbyt duża, aby rozpatrywać ich szansę na sukces w kategoriach innych niż matematyczne.

5 2 votes
Article Rating