W sobotni wieczór Jagiellonia Białystok poniosła trzecią porażkę z rzędu w Ekstraklasie, a na domiar złego pojawiły się niepokojące informacje dotyczące kontuzji jednego z kluczowych zawodników zespołu.
Problemy w defensywie
Jagiellonia ma już na koncie pięć porażek w sześciu ostatnich meczach po tym, jak przegrała u siebie 1:3 z liderem Ekstraklasy, Górnikiem Zabrze.
Gospodarze stracili dwie bramki na początku drugiej połowy, ale zdołali odpowiedzieć trafieniem Jesúsa Imaza.
Jaga myślała, że w 74. minucie doprowadziła do wyrównania, jednak sędzia nie uznał gola, a Górnik przypieczętował zwycięstwo bramką w doliczonym czasie gry.
Problemy w defensywie Jagiellonii nie ustępują, ponieważ drużyna zachowała w tym sezonie tylko jedno czyste konto, a w trzech ostatnich meczach ligowych straciła aż osiem bramek.
Czytaj Dalej: Wisła Kraków nie odpuszcza Legii Warszawa. Chodzi o decyzję PZPN
Poważny problem kadrowy Jagiellonii?
Asystent Mikołaj Łuczak, który zastępował zawieszonego Adriana Siemieńca, nie przekazał po spotkaniu optymistycznych informacji.
Jak przyznał, stan zdrowia Nika Preleca budzi poważne obawy, ponieważ napastnik musiał opuścić boisko przy pomocy sztabu medycznego w doliczonym czasie gry.
Prelec trafił do Jagiellonii latem z Oxford United, aby zastąpić Afimico Pululu.
Napastnik zdobył już w tym sezonie cztery bramki, dlatego jego ewentualna dłuższa absencja byłaby dla zespołu poważnym osłabieniem.
Co powiedział Łuczak?
Po porażce z Górnikiem Łuczak przyznał, że sytuacja słoweńskiego napastnika budzi niepokój.
“Ciężko powiedzieć, diagnostyka trwa, ale nie wygląda to najlepiej na ten moment.
“Nik będzie poddany badaniom, tak jak w przypadku każdego zawodnika, dowiedzą się państwo z komunikatu lub od trenera na konferencji.”
Jagiellonia skupi się teraz na rozgrywkach Ligi Europy, a w przyszły weekend czeka ją kolejne ważne spotkanie w Ekstraklasie, tym razem z Zagłębiem Lubin.
