Górnik Zabrze pokonał Raków Częstochowa w finale Pucharu Polski i sięgnął po jedno z najważniejszych trofeów w krajowej piłce. Spotkanie rozegrano na PGE Narodowym w Warszawie, a emocji nie brakowało od pierwszych, do ostatnich minut. Niestety, również negatywnych.
Obie drużyny przystępowały do meczu w bardzo dobrej formie. Co ciekawe, w dwóch wcześniejszych ligowych starciach tego sezonu lepszy był Górnik Zabrze, który wygrał zarówno w Częstochowie, jak i w Zabrzu. Sytuacja powtórzyła się po raz trzeci.
Massimo otworzył wynik w finale PP
Pierwsze groźne akcje stworzyli piłkarze Rakowa Częstochowa. Jean Carlos aktywnie napędzał akcje lewą stroną, a Jonatan Brunes kilka razy próbował zagrozić bramce Zabrzan. Defensywa Górnika Zabrze była jednak bardzo dobrze ustawiona.
Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu Erika Janży z rzutu rożnego najlepiej przy bliższym słupku odnalazł się Roberto Massimo, który skutecznym uderzeniem po krótkim słupku dał prowadzenie ekipie Górnika.
Raków Częstochowa miał ogromne problemy z kreowaniem sytuacji. Do przerwy zespół Łukasza Tomczyka praktycznie nie potrafił zagrozić bramce rywali.
Finał PP: Chłań dobił Raków po przerwie
Po zmianie stron Raków Częstochowa próbował przyspieszyć grę. Na boisku pojawił się między innymi Lamine Diaby-Fadiga, który miał zwiększyć siłę ofensywną drużyny. To jednak Górnik Zabrze wyprowadził cios nr 2. Chłań oddał precyzyjny strzał przy słupku i podwyższył prowadzenie na 2:0, wykorzystując przy tym łańcuszek błędów Częstochowian.
/https%3A%2F%2Fmedia.lubsport.pl%2Fmain%2F2026%2F05%2Fimago1076885125.jpg)
Raków długo wyglądał bardzo słabo ofensywnie. Pierwszy celny strzał oddał dopiero około 75. minuty meczu, co najlepiej pokazuje problemy „Medalików” w finale.
Brzydka końcówka finału Pucharu Polski
W końcówce spotkania zrobiło się bardzo nerwowo. Zawodnicy Rakowa Częstochowa domagali się drugiej żółtej kartki dla Erika Janży, ale arbiter Jarosław Przybył nie zdecydował się na taki ruch.
Największe emocje przyszły jednak już w doliczonym czasie gry. Jonatan Brunes brutalnie zaatakował Lukasa Podolskiego i obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Napastnik Rakowa ostro potraktował mistrza świata z 2014 roku, co wywołało ogromne zamieszanie na murawie.
Po ostatnim gwizdku rozpoczęła się wielka feta kibiców Górnika Zabrze, którzy czekali na triumf w Pucharze Polski ponad pół wieku.
Wielkie pieniądze i europejskie puchary dla Górnika
Dzięki wygranej Górnik Zabrze nie tylko zdobył trofeum, ale również zapewnił sobie grę w europejskich pucharach. Klub zgarnie także pięć milionów złotych premii za triumf w rozgrywkach.
Teraz Górnik Zabrze może skupić się na walce w lidze, bo możliwa jest jeszcze sytuacja, w której ekipa Michala Gasparika sięga po podwójną koronę!
