Podczas gdy wiele klubów Ekstraklasy przeprowadza ambitne transfery i wzmacnia swoje składy, Cracovia pozostaje wyjątkowo bierna na rynku. Coraz więcej pytań dotyczy nie tylko jakości kadry, ale również sytuacji finansowej klubu.
Co dzieje się w Cracovii?
Jeszcze kilka tygodni temu wszystko wyglądało bardzo obiecująco. Cracovia pokonała w sparingu hiszpańską Sevillę, a sukces oglądały tłumy kibiców.
Dziś nastroje są zupełnie inne. Po ostatnich wynikach coraz więcej kibiców zaczyna mówić nawet o walce o utrzymanie.
Oliwy do ognia dolała domowa porażka 0:2 z Pogonią Szczecin, która dobitnie pokazała, jak poważne problemy „Pasy” mają w ofensywie.
Wiktor Bogacz nadal zmaga się z problemami zdrowotnymi, a nowy nabytek Filip Marchwiński doznał poważnej kontuzji i najprawdopodobniej nie zagra już w tym sezonie.
Nic więc dziwnego, że kibice zadają sobie jedno pytanie – czy przed końcem okna transferowego do Cracovii trafią jeszcze jakieś wzmocnienia?
Czytaj dalej: Lechia Gdańsk może stracić swoją gwiazdę. Słynny klub rusza po transfer
Mateusz Borek ostro o finansach Cracovii
Na ten temat wypowiedział się Mateusz Borek, który nie gryzł się w język.
Na platformie X napisał: „Powiedziałem Mateuszowi Klichowi pół roku temu, że oni grają nie na bramki a na utrzymanie. Oni gola nie strzelą bez napastnika 5 lat. Tam nie ma kasy. Mają fundusze na napastnika mniejsze niż w kilku klubach 1 ligi”.
Dziennikarz dodał również: „To są pieniądze funduszy. On nie chce w kluby inwestować. On wchodzi po to by zarabiać, sprzedawać, wyciskać. Minimum inwestycji, maksimum zysku. To nie jest droga do rozwoju Cracovii.”
Pytania o właściciela
Cracovia należy obecnie do amerykańskiego inwestora Roberta Platka, którego dotychczasowe doświadczenia w świecie piłki nożnej są bardzo zróżnicowane.
Pod jego rządami portugalska Casa Pia wywalczyła awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, jednak w poprzednim sezonie zaledwie utrzymała się w lidze.
Platek był również właścicielem włoskiej Spezii. Przejął klub jeszcze w trakcie sezonu Serie A, lecz niedługo później zespół spadł do Serie B.
Jeszcze gorzej wyglądała jego przygoda z duńskim SønderjyskE. W czasie dwóch lat jego rządów klub zmagał się z niestabilnością organizacyjną i ostatecznie spadł z duńskiej Superligi.
