Filip Hrgović został pierwszym w historii chorwackim mistrzem świata wagi ciężkiej po niezwykłej walce z młodym Mosesem Itaumą.
Historia została odłożona
Itauma przystępował do sobotniej walki z nadzieją na zostanie drugim najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej w historii – ustępując pod tym względem jedynie Mike’owi Tysonowi.
Brytyjczyk był zdecydowanym faworytem pojedynku, a bukmacherzy dawali Hrgoviciowi podobne szanse do tych, jakie miał Jake Paul w walce z Anthonym Joshuą.
Mimo dominacji w każdej rundzie Itauma ostatecznie stracił siły i został zniesiony z ringu na noszach.
Co się wydarzyło?
Itauma od pierwszego gongu narzucił niesamowite tempo, dominując pojedynek i posyłając Hrgovicia na deski już w drugiej rundzie.
Chorwat przetrwał serię niezwykle mocnych ciosów, a jego narożnik przekonywał go, że Itauma wkrótce zacznie słabnąć.
W ósmej rundzie Itauma dostrzegł okazję i spróbował znokautować swojego rywala.
Hrgović przetrwał kryzys, a w dziewiątej rundzie wyczerpany fizycznie Itauma nie miał już nic więcej do zaoferowania.
Chorwat ruszył do ofensywy, a trener Brytyjczyka, Ben Davidson, szybko poddał swojego zawodnika, rzucając ręcznik na ring.
Co to oznacza dla wagi ciężkiej?
To, co miało być momentem koronacji nowej gwiazdy królewskiej kategorii, przerodziło się w gigantyczną niespodziankę.
Zwycięstwo Hrgovicia otwiera przed nim wiele nowych możliwości, a na stole pojawiają się potencjalne walki między innymi z Agitem Kabayelem.
Dla Itaumy był to z kolei niezwykle ważny sprawdzian, który pokazał zarówno jego brak doświadczenia, jak i momenty niesamowitego bokserskiego talentu.
21-letni Brytyjczyk trafił do szpitala z powodu urazu nogi, ale oczekuje się, że w niedalekiej przyszłości wróci do ringu i ponownie spróbuje rzucić wyzwanie najlepszym zawodnikom wagi ciężkiej.
