Montex na tronie, Montex w potrójnej koronie!

MKS Perła Lublin w kończący się weekend dokonał czegoś, co z pewnością zapisze się w sportowych annałach. Podopieczne Roberta Lisa w odstępie 29 godzin dwukrotnie podniosły trofeum. Po sobotniej wygranej 34:25 nad Pogonią Szczecin w finale Pucharu Polski lublinianki ograły na własnym parkiecie Rocasę Gran Canaria w meczu o Challenge Cup.

Szczypiornistki MKS-u Perła Lublin z pewnością nie mógł narzekać na nudę. Do maratonu ligowego podopiecznym Roberta Lisa doszły spotkania o dużym ciężarze gatunkowym w ramach Challenge Cup i Pucharu Polski. Niedzielny mecz o pierwszy z wspomnianych trofeów rozpoczął się dla lublinianek naprawdę dobrze. W 9. minucie Marta Gęga podeszła do linii siódmego metra i pokonując Silvię Navarro trafiła na 5:2. Lis nakreślił na ten mecz konkretny plan, którego jednym z elementem były wbiegi Dagmary Nocuń na pozycję obrotowej. Po tym jak 22-latka zdublowała pozycję, na 11:6 z koła rzuciła Sylwia Matuszczyk. Końcówka pierwszej połowy to udany fragment Rocasy Gran Canaria. Na nieco ponad minutę przed końcem Hiszpanki odzyskały piłkę i przy wyniku 12:11 miały okazję do remisu. Na szczęście dla zespołu z Koziego Grodu przyjezdne nie zdołały wyrównać, a rezultat pierwszej połowy ustaliła Marta Gęga (13:11). Po końcowej syrenie rzut karny wybroniła Aleksandra Januchta.

Po zmianie stron Pysia raz jeszcze weszła do bramki na siódemkę, po której Seynabou Mbenge Rodriguez trafiła w słupek. Chwilę później jej koleżanka Dagmara Nocuń przechwyciła piłkę i z kontry trafiła na 17:12. Taka przewaga wydawała się dość bezpieczna, jednak biało-zielone postanowiły zadbać o dramaturgię. Vitoria de Macedo w 44. minucie pokonała Weronikę Gawlik, co dało wynik 18:17. Rozgrywające drugi w ciągu weekendu mecz gospodynie były niesione przez fanatyczny doping wypełnionej po brzegi hali Globus, lecz w ostatnich 10 minutach musiały szykować się na horror. We wspomnianym czasie wynik dwumeczu był idealnie remisowy. Na 22:22 (a taki rezultat padł na Kanarach) rzuciła z lewego skrzydła Tiddara Trajaola. Oznaczało to, że w uprzywilejowanej sytuacji jest ekipa z Półwyspu Iberyjskiego – każdy remis wyższy niż 22:22 dawał jej puchar. Impas przerwała Gęga, której gol z kontry w drugie tempo w 54. minucie dał wynik 23:22. 60 sekund później z sześciu metrów swoje zrobiła Joanna Drabik. Szanujące taki rezultat miejscowe rozegrały kapitalną akcję i na 160 sekund przed końcową syreną Kinga Achruk rzuciła na 25:22. Trajaola pomyliła się i to praktycznie zamykało marzenia Hiszpanek na triumf. Ten przypieczętowała wspomniana Achruk, a kilkanaście sekund później do pustej bramki rzuciła Dagmara Nocuń. Polki zwyciężyły 27:23.

Był to najlepszy sezon w historii MKS-u Lublin. Biało-zielone sięgnęły po mistrzostwo i Puchar Polski oraz Challenge Cup. Przed lubliniankami dwa mecze w PGNiG Superlidze. W środę 16 maja o godzinie 19:00 na Globusie pojawi się Pogoń Szczecin, a dokładnie 48 godzin później – odwieczny rywal z Lubina, Zagłębie.

MKS Perła Lublin – Rocasa Gran Canaria 27:23 (13:11)
Pierwszy mecz: 22:22
W dwumeczu: 49:45
Zwycięzca finału: MKS Perła Lublin

MKS: Gawlik, Januchta – Achruk 7, Gęga 6, Drabik 4, Nocuń 3, Matuszczyk 2, Stasiak 2, Mihdaliova 2, Rola 1, Repelewska, Skrzyniarz, Rosiak.

fot. Robert Romaniuk (archiwum)

0 0 vote
Article Rating