Reprezentacja Polski przegrała z Kazachstanem 2:3 podczas mistrzostw świata Dywizji IA w Sosnowcu. Biało-Czerwoni byli bardzo blisko sprawienia dużej niespodzianki, ale fatalna końcówka trzeciej tercji odebrała im szansę na cenne punkty w walce o awans do Elity.
Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla gospodarzy. Już w 69. sekundzie Patryk Wronka wykorzystał świetne podanie Alana Łyszczarczyka i Michała Naroga, dając Polsce prowadzenie 1:0.
MŚ w hokeju: Polska długo prowadziła
Po szybkim golu Polacy bardzo dobrze bronili się przed atakami faworyzowanych rywali. Świetnie między słupkami prezentował się Tomas Fucik, a gospodarze skutecznie rozbijali kolejne akcje Kazachów.
Druga tercja zakończyła się bezbramkowo, co tylko zwiększyło nadzieje kibiców zgromadzonych w Sosnowcu. Kazachstan miał przewagę w posiadaniu krążka, ale długo nie potrafił znaleźć sposobu na polską defensywę. Zapowiadało się więc na kluczową wiktorię reprezentacji Polski.
Koszmarna końcówka Polski
Przełom nastąpił dopiero w 49. minucie meczu. Do wyrównania doprowadził Batyrłan Muratow po asyście Eduarda Michaiłowa.
/https%3A%2F%2Fmedia.lubsport.pl%2Fmain%2F2026%2F05%2Fimago1077088192.jpg)
Gdy wydawało się, że spotkanie zmierza do dogrywki, Kazachowie zadali dwa bardzo bolesne ciosy. Najpierw w 58. minucie gola na 2:1 zdobył Siemion Simonow, a kilkadziesiąt sekund później Kiriłł Sawicki podwyższył prowadzenie rywali na 3:1.
Polacy błyskawicznie odpowiedzieli. Już pięć sekund później Patryk Krężołek zdobył bramkę kontaktową po podaniach Kamila Wałęgi i Patryka Wronki. Na wyrównanie zabrakło jednak czasu.
Hokejowe MŚ: Sytuacja Polski mocno się komplikuje
Porażka z Kazachstanem może mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o awans do mistrzostw świata Elity. Polacy długo byli bardzo blisko sprawienia niespodzianki i zdobycia punktów z jednym z głównych kandydatów do awansu.
Mimo przegranej Biało-Czerwoni pokazali charakter i momentami potrafili skutecznie przeciwstawić się wyżej notowanemu rywalowi. Teraz drużyna Pekki Tirkkonena musi skupić się na kolejnych spotkaniach, bo po porażkach z Francją i Kazachstanem margines błędu praktycznie się wyczerpał. Jutro reprezentacja Polski zagra z Japonią (19:30), a w piątek z Litwą (19:30).
