MKS Perła Lublin – CSM Bukareszt 19:28 (Wypowiedzi pomeczowe)

Czwartą porażkę w fazie grupowej Ligi Mistrzyń poniosły szczypiornistki MKS-u Perła Lublin. Mistrzynie Polski uległy w hali Globus naszpikowanej gwiazdami ekipie CSM Bukareszt 19:28. Co po tym spotkaniu powiedzieli szkoleniowcy i zawodniczki obu zespołów?

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Robert Lis (trener MKS-u Perła Lublin):Przede wszystkim gratuluję drużynie z Bukaresztu dobrego meczu i zwycięstwa w tym spotkaniu. Co do naszej gry, uważam, że dziewczyny zagrały ciekawe zawody. W drugiej połowie, szczególnie w obronie, było kilka fajnych zagrań. W pewnym momencie, gdy mogliśmy zmniejszyć straty z pierwszej części, to zabrakło trochę skuteczności, ale to się zdarza. Szkoda, że nie mamy więcej takich spotkań w lidze. Z jednej strony nasze wyniki w Lidze Mistrzyń świadczą o tym, że poziom tych rozgrywek jest za wysoki dla polskiej drużyny. Jednak gdzie mamy się uczyć piłki ręcznej? W naszej lidze raczej nie, w Challenge Cup też chyba nie. Trzeba grać z tymi najmocniejszymi zespołami. Przynajmniej wiemy, do czego mamy się zbliżać. Ja jako trener, jeśli chodzi o poziom sportowy, ale myślę, że cały klub w innych kwestiach, które są bardzo ważne, żeby rywalizować i zdobywać punkty w Lidze Mistrzyń.

Marta Gęga (rozgrywająca MKS-u Perła Lublin):Oczywiście chciałabym pogratulować zespołowi z Bukaresztu wygranej. Fajnie grać z drużyną na takim poziomie. To dla nas bardzo ważne. Chcę też pogratulować Cristinie Neagu, że po tak ciężkiej operacji i trudnym okresie jest w stanie grać na takim samym poziomie, jak wcześniej. Chapeau bas dla naszej ekipy, która zagrała bardzo dobrze w obronie. Nie wyzbyłyśmy się błędów, które zostały pokarane wieloma kontratakami. Cały czas pracujemy nad tym, żeby wejść w te pierwsze połowy z dużą koncentracją. Chciałybyśmy grać na takim poziomie jak rywalki, nie patrząc już na naszą ligę. Byłyśmy dobrze przygotowane fizycznie. Nie spodziewałyśmy się tylu kontuzji, bo te trzy urazy to jednak bardzo dużo. Chciałyśmy się pokusić o zwycięstwo nad Team Esbjerg u siebie. Spotkanie w Bukareszcie kompletnie nam nie wyszło, natomiast konfrontacja w Rostowie była pierwszym meczem, w którym zderzyliśmy się z Ligą Mistrzyń i to było ciężkie przejście. W tym momencie jesteśmy bez trzech ważnych dziewczyn i trudno grać jedną ósemką.

Weronika Gawlik (bramkarka MKS-u Perła Lublin): – W każdym spotkaniu można uzyskać lepszy rezultat. W ostatnim ligowym meczu, który zwyciężyliśmy dwunastoma bramkami też można było wygrać różnicą piętnastu trafień. W tej konfrontacji trzeba było pozbyć się swoich błędów i zrobić kilka rzeczy inaczej, ale to jest sport. Gra się na tyle, na ile pozwala przeciwnik, a w Lidze Mistrzyń rywale stawiają twarde warunki. Na pewno nie mamy wiele sił. Jesteśmy po ciężkim wyjeździe. Gramy mecze co trzy-cztery dni, więc tych sił zaczyna brakować. Staramy się podchodzić do spotkań w Lidze Mistrzyń tak, żeby cieszyć się z małych sukcesów, jakiegoś przechwytu, dobrego zagrania w obronie czy pięknej bramki. Musimy wyciągać z tego wszystkiego naukę, przygotowywać się i dążyć do swoich celów w lidze. Myślę, że w Lidze Mistrzyń będzie nam ciężko coś osiągnąć, jednak w tym sezonie czeka nas jeszcze dużo europejskiego grania. Obroniłam w tym spotkaniu rzut karny wykonywany przez Cristinę Neagu. Zdaję sobie sprawę z tego, że powróciła do gry po dziewięciu miesiącach przerwy. Z takich małych sukcesów trzeba się cieszyć i z każdą obronioną piłką i rzuconą bramką stawiać kolejne kroczki. Obronić rzut karny czy sytuację sam na sam jakiejkolwiek zawodniczki w Lidze Mistrzyń, to spora satysfakcja. Sądzę, że jeszcze nam daleko do silnego europejskiego grania, ale żeby grać najlepiej, to trzeba zderzać się z najlepszymi.

Adrian Vasile (trener CSM Bukareszt):Na początku chciałbym pogratulować zespołowi z Lublina. Po meczu w Bukareszcie wiedzieliśmy, że bardzo istotna będzie koncentracja na dobrej grze. To jasne, że rywal czuł chęć rewanżu. Jestem zadowolony z naszego występu. Może nie byliśmy w pełni skupieni przez sześćdziesiąt minut i to nie był idealny mecz, ale szukanie perfekcji przez cały czas nie jest najlepsze. Najważniejsze, że zwyciężyliśmy i znajdujemy się na dobrej ścieżce.

Cristina Neagu (rozgrywająca CSM Bukareszt): – Jestem bardzo szczęśliwa z powodu zwycięstwa w tym spotkaniu. Wiedzieliśmy, że rywalki będą grały lepiej u siebie i przekonałyśmy się o tym na własnej skórze. Przeciwniczki miały wsparcie swoich fanów. Cieszę się, że wykonaliśmy dobrą pracę i wracamy do domu z punktami. To był dla mnie szczególny dzień. Po prawie dziesięciu miesiącach od mojej operacji wróciłam na parkiet. To był trudny okres. Miałam wiele problemów z kolanem, a rehabilitacja nie przebiegała tak, jakbym tego chciała. Pierwsze minuty rozegrane tutaj znaczą dla mnie wiele. Mam nadzieję, że moje kolano będzie w porządku i że będę mogła zagrać w następnym tygodniu w Lidze Mistrzyń, ale także w kolejnych spotkaniach ligi rumuńskiej.

0 0 vote
Article Rating