Jagiellonia Białystok pokonała Lechię Gdańsk 6:0 w 1/16 finału Pucharu Polski i awansowała do kolejnej rundy. Trener Adrian Siemieniec cieszył się z wyniku, ale po meczu apelował o spokój. „Nie jestem zwolennikiem skrajnych emocji”, powiedział, cytowany przez Weszło.
Hat-trick Sowa i kolejne gole
Pierwsze skrzypce w Gdańsku grał Ousmane Sow, który ustrzelił hat-tricka, w tym jedno efektowne trafienie w samo okienko bramki Szymona Weiraucha. Po jednej bramce dołożyli Nik Prelec, Jesus Imaz i Dimitris Rallis.
Zwycięstwo jest drugim z rzędu dla Jagiellonii. W ostatni weekend drużyna przełamała złą serię, wygrywając z Wisłą Płock, o czym pisaliśmy w tekście o przerwaniu serii przez Sowa. Wcześniej białostoczanie wysoko przegrali w Lidze Europy z Anderlechtem.
„Nie podnosiłbym teorii”
Siemieniec zapewnił, że wierzy w początek lepszej serii, ale od razu zaznaczył, że nie chce wokół tego tworzyć nagłówków.
„Nie podnosiłbym teorii i tworzył teraz nagłówków, że Jagiellonia się odrodziła. W drugą stronę nie było też tak źle, jak można było przeczytać. Mieliśmy słabszy moment, ale nie popadajmy w drugą skrajność”
Trener dodał, że dwa wygrane mecze to „jeszcze żadna seria”. Jak mówił, zespół gra dalej w Pucharze Polski i zrobi wszystko, żeby przejść kolejną rundę, a teraz skupia się na regeneracji i koncentracji przed następnym spotkaniem. Podkreślił też, że okoliczności pozwoliły w tym maratonie spotkań pozarządzać meczem i zawodnikami, bo każda godzina na regenerację jest kluczowa.
Apel o wyrozumiałość wobec Lechii
Siemieniec poprosił także, by nie krytykować Lechii za wysoką porażkę. Według niego rywal mierzył się z zespołem, który od trzech lat gra w europejskich pucharach, a obecnie w Lidze Europy, i który wystawił bardzo silne zestawienie.
„Czasami nasz najwyższy poziom nie jest wystarczający”
Trener porównał to do sytuacji, w której Jagiellonia mierzyłaby się z najsilniejszymi rywalami z europejskich pucharów. Weszło ocenia, że przy wpadkach wielu faworytów Jagiellonia powoli wyrasta na jednego z głównych kandydatów do zdobycia trofeum.
Co to oznacza dla Jagiellonii?
To nasza ocena: 6:0 w pucharze pozwala odetchnąć po trudnym okresie, ale Siemieniec słusznie nie robi z niego przełomu. Przed zespołem nadal ligowe i europejskie wyzwania, a o ostatnim kryzysie wspominaliśmy po porażce z Anderlechtem. Dopiero kolejne tygodnie pokażą, czy trener ma rację, mówiąc o początku lepszej serii.
