Motor Lublin: Misiura po 3:2 z Wisłą Płock. „Powinniśmy zamknąć mecz do dwudziestej minuty”

Motor Lublin: Misiura po 3:2 z Wisłą Płock. „Powinniśmy zamknąć mecz do dwudziestej minuty”
Mariusz Misiura. Photo Credit: IMAGO / Ball Raw Images

Motor Lublin pokonał w piątek Wisłę Płock 3:2 w meczu PKO Ekstraklasy, a trenerzy obu drużyn zgodnie wskazali, że o wyniku decydowały nagłe zwroty akcji. Mariusz Misiura uważa, że jego zespół powinien był rozstrzygnąć spotkanie dużo wcześniej.

Gospodarze wyszli na prowadzenie, ale po około dwóch kwadransach goście zadali dwa szybkie ciosy i na przerwę schodzili z wynikiem 2:1. Po zmianie stron lepsi byli lublinianie. Wyrównali na 2:2, a zwycięską bramkę zdobyli w doliczonym czasie gry.

Misiura: „Powinniśmy zamknąć mecz”

Misiura wcześniej prowadził Wisłę Płock, a w piątek stanął naprzeciw swoich byłych piłkarzy. Po meczu był zadowolony z przygotowania zespołu, ale nie krył uwag.

Powinniśmy zamknąć mecz do dwudziestej minuty.

Trener Motoru zwrócił uwagę na krótki fragment, w którym jego drużyna straciła kontrolę nad spotkaniem. „Nie może być tak, że drużyna, która gra kapitalne 25-30 minut i prowadzi 1:0, za chwilę przegrywa 1:2”, powiedział. Dodał też, że w przerwie w szatni było „gorąco”.

Z drugiej strony Misiura chwalił charakter zespołu. „Wynik 3:2 jest w tym sezonie przyjemny dla nas”, podsumował. Według niego drużyna ma „duże osobowości, które nie zwieszają głów”.

Majewski: „Bardzo duży niedosyt”

Trener płocczan Adam Majewski, cytowany przez klubowy portal Wisły, żałował zmarnowanej szansy. Zwrócił uwagę na początek spotkania: „Praktycznie pierwsza minuta stracony gol”. Przyznał też, że po straconej bramce na 2:2 w drugiej połowie pojawiło się kilka momentów, które wpłynęły na końcowy wynik.

„Gdybyśmy strzelili na 3:2, to prawdopodobnie odnieślibyśmy zwycięstwo. Bardzo duży niedosyt”, dodał szkoleniowiec Wisły.

Co to oznacza dla Motoru?

To nasza ocena, oparta na słowach obu trenerów. Motor ma w tym sezonie argument, którego nie mają wszyscy: potrafi odwrócić losy meczu nawet po kilku minutach słabszej gry. Misiura sam jednak zwraca uwagę, że takie fragmenty trzeba wyeliminować, bo nie zawsze skończą się szczęśliwie.

O kłopotach innych polskich drużyn w pucharach piszemy w tekstach o Lechu Poznań po 1:3 z Benfiką oraz o Jakubie Kamińskim.