Renat Dadaşov wciąż poszukuje nowego klubu po odejściu z Motoru Lublin po zakończeniu poprzedniego sezonu. Jak się jednak okazuje, znalezienie nowego pracodawcy nie idzie po jego myśli.
Renat Dadaşov – transferowy niewypał Ekstraklasy?
Jeszcze kilka lat temu Renat Dadaşov uchodził za jednego z najbardziej obiecujących młodych napastników.
Po występach w Niemczech został sprowadzony przez ówczesnego beniaminka Premier League – Wolverhampton Wanderers. Mimo dużych oczekiwań nie zdołał jednak przebić się do pierwszego zespołu.
W 2024 roku reprezentant Azerbejdżanu trafił do Ekstraklasy. W barwach Radomiaka Radom rozegrał 12 spotkań i zdobył dwie bramki.
Przed poprzednim sezonem zasilił Motor Lublin, ale jego pobyt w klubie okazał się dużym rozczarowaniem. W 21 występach nie zanotował ani jednego gola ani asysty.
Nic więc dziwnego, że Motor zdecydował się nie przedłużać z nim kontraktu, a napastnik pozostał bez klubu.
W czym tkwi problem?
Mimo bardzo słabych statystyk z ostatnich sezonów w Ekstraklasie, Dadaşov wzbudził zainteresowanie kilku klubów z Turcji.
Belediye Vanspor oraz Bodrumspor prowadziły rozmowy z zawodnikiem, jednak nie doszły do porozumienia.
Powód? Według doniesień piłkarz miał zbyt wysokie wymagania finansowe.
Jak informuje dziennikarz Fuad Alakbarov, kolejnym klubem zainteresowanym sprowadzeniem Dadaşova jest azerski Neftçi Baku.
Według medialnych doniesień klub ze stolicy Azerbejdżanu jest gotów zaoferować napastnikowi roczny kontrakt o wartości 150 tysięcy dolarów.
Za późno na europejskie puchary
Jeśli Dadaşov zdecyduje się na powrót do ojczyzny, nie będzie miał już okazji zagrać w europejskich pucharach w tym sezonie.
Neftçi zakończyło swoją przygodę w eliminacjach Ligi Konferencji po porażce z białoruskim Dinamem Mińsk.
W przypadku finalizacji transferu reprezentant Azerbejdżanu będzie mógł zadebiutować już na początku nowego sezonu ligowego. Neftçi rozpocznie rozgrywki 15 sierpnia meczem z Sumqayıtem.
