Tarnów pokonany. Czas na Puchar Polski

Tarnów pokonany. Czas na Puchar Polski

W minioną sobotę szczypiorniści Azotów Puławy rozpoczęli rundę rewanżową w rozgrywkach PGNiG Superligi. Zawodnicy z województwa lubelskiego bez większych problemów pokonali Grupę Azoty SPR Tarnów. Nieco trudniejsze zadanie stoi przed puławianami we wtorek, kiedy to w meczu ćwierćfinałowym PGNiG Pucharu Polski zmierzą się z

Zagłębiem Lubin.

CHCIELI POWTÓRKI

W sobotę podopieczni Larsa Walthera chcieli powtórzyć wyczyn ze spotkania inaugurującego sezon 2020/2021, kiedy to rozbili Grupę Azoty SPR Tarnów różnicą dwunastu bramek. Zadanie nie było takie proste, bowiem ekipa z Małopolski do puławskiej hali przyjechała podbudowana awansem do półfinału PGNiG Pucharu Polski, w ćwierćfinale pokonując Torus Wybrzeże Gdańsk.

– Żadnego meczu nie lekceważymy. Nieważne, czy przeciwnik jest na pierwszym czy drugim miejscu w tabeli. Każda drużyna przyjeżdżając do nas chce wygrać i nie ma takiej, która odda nam mecz za free. Przyjeżdżają do naszej hali, do naszego domu i będą chcieli nam pokazać, że są lepsi. Tym bardziej chcemy ich pokonać i to jak największą ilością bramek. Bardzo mocno skupimy na tym pojedynku, bo trzeba zdobyć punkty i wspinać się wyżej w ligowej tabeli – mówił przed spotkaniem skrzydłowy Azotów Puławy, Piotr Jarosiewicz.

ZATRZYMAĆ JAPOŃCZYKA

Recepta na sukces w sobotnim spotkaniu wydawało się prosta. W drużynie z Tarnowa występuje przecież najlepszy strzelec PGNiG Superligi, Rennosuke Tokuda, którego należało zatrzymać.

– Musimy skupić się na całej drużynie, nie tylko na Tokudzie, który faktycznie może być liderem tej ekipy. Gra na prawym rozegraniu, jest dynamiczny, bardzo szybki, więc będziemy musieli na niego bardzo uważać. Moim zdaniem jednak ważna jest cała drużyna, nie tylko jeden zawodnik. Jeden gracz może tak naprawdę w tym meczu nie rzucać, ale napędzać cały zespół, a inni zawodnicy będą zdobywać bramki – podkreślał Piotr Jarosiewicz.

JAK POWIEDZIELI, TAK ZROBILI

Przedmeczowe zapowiedzi sprawdziły się na parkiecie. Puławianie zupełnie nie zlekceważyli przeciwnika i od samego początku mocno ruszyli do pracy. Gospodarze szybko objęli wysokie prowadzenie (4:0, później 7:1 i 12:4), by na przerwę schodzić z przewagą czternastu trafień (22:8).

Druga połowa była bardziej wyrównana, jednak zaliczka z pierwszej odsłony wystarczyła Azotom do odniesienia wysokiego zwycięstwa. Ostatecznie zawodnicy Larsa Walthera triumfowali 38:23. Rennosuke Tokuda nie zdobył w sobotę żadnej bramki.

– Myślę, że zaczęliśmy ten mecz bardzo skoncentrowani. Najlepsza rzecz, jaka miała dziś miejsce, to fakt, że mogliśmy przeprowadzić w meczu wiele zmian. Każdy miał możliwość zagrania. Zazwyczaj niektórzy zawodnicy grają więcej, ale dziś było dużo zmian i sądzę, że to zaprocentuje w przyszłości. Jestem bardzo dumny z drużyny i myślę, że zagraliśmy bardzo fajne spotkanie – skomentował Lars Walther.

Azoty Puławy – Grupa Azoty SPR Tarnów 38:23 (22:8)

Azoty Puławy: Bogdanow, Zembrzycki – Jarosiewicz 6, Akimenko 5, Rogulski 5, Szyba 4, Przybylski 3, Jurecki 3, Seroka 3, Podsiadło 2, Velkavrh 2, Dawydzik 2, Łangowski 1, Kowalczyk 1, Gumiński 1.

Grupa Azoty SPR Tarnów: Liljestrand, Małecki, Cichoń – Yoshida 5, Kuźdeba 4, Majewski 3, Kowalik 2, Wajda 2, Dadej 2, Kniazeu 2, Zahirović 2, Sanek 1, Wajda 1, Mrozowicz 1, Tokuda, Wojdan, Pedryc.


CEL? PÓŁFINAŁ!

Zespół z województwa lubelskiego nie miał zbyt wiele czasu na regenerację. Już we wtorek o godzinie 18:00 Azoty zmierzą się z Zagłębiem Lubin w ramach ćwierćfinału PGNiG Pucharu Polski. Drużyna z Dolnego Śląska plasuje się na siódmym miejscu w ligowej tabeli (o pięć lokat niżej od puławian), jednak z pewnością zostawi na parkiecie dużo zdrowia.

– Nie lekceważymy Zagłębia. Wiemy, że potrafią dobrze grać. Nie przyjadą tutaj, żeby położyć się na parkiecie i oddać nam to spotkanie. Skupiamy się na tym meczu tak, jakby to był mecz z Płockiem, czy Kielcami. W Lubinie są jednostki, na które trzeb zwrócić uwagę, chociażby obrotowy Michał Stankiewicz. To postać, która na pewno robi dużo dobrego w ataku. Skrzydłowi także są skuteczni i bardzo gładko wychodzi im bieganie do kontry. Mają czym postraszyć, ale my skupiamy się na całym zespole – mówi rozgrywający Azotów, Bartosz Kowalczyk.

STARY ZNAJOMY

Barwy “Miedziowych” reprezentuje Jakub Moryń, który jeszcze do niedawna zakładał koszulkę Azotów. – Na pewno Kuba będzie chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Każdy zawodnik, przyjeżdżając do byłego klubu, chce udowodnić, że potrafi grać w piłkę ręczną – kończy Bartosz Kowalczyk.


Ciekawą ofertę na mecze piłki ręcznej przedstawiają bukmacherzy. PZBuk Kod Bonusowy 2021: PZMAX

fot. Robert Romaniuk (archiwum)

0 0 vote
Article Rating