Mateusz Gamrot doznał bolesnej porażki w pierwszej rundzie z wschodzącą gwiazdą UFC Quillanem Salkilldem w miniony weekend. Co gorsza, Polak zanotował również spadek w rankingu kategorii lekkiej. Czy walka o mistrzowski pas oddala się od niego?
Co wydarzyło się w walce Mateusza Gamrota?
W miniony weekend UFC ponownie zawitało do kontrowersyjnego obiektu Apex, gdzie odbyła się gala Fight Night. Dla Gamrota okazała się ona jednak wyjątkowo rozczarowująca.
35-letni Polak liczył na kolejne zwycięstwo po pokonaniu Estebana Ribovicsa. Triumf mógł otworzyć mu drogę do pojedynku z jednym z czołowych zawodników niezwykle mocnej dywizji lekkiej.
Zamiast tego Gamrot został poddany już w pierwszej rundzie przez jednego z najciekawszych prospektów UFC. Salkilld potwierdził tym samym swoją reputację — aż pięć z jego sześciu zwycięstw w UFC zakończyło się przed końcem pierwszej rundy.
Porażka nie pozostała bez wpływu na pozycję Gamrota w rankingu kategorii lekkiej.
Czytaj Dalej: „Obrzydliwe”. Mariusz Wach w centrum burzy. Świat boksu oburzony walką 1 na 6
Gdzie Gamrot znajduje się w rankingu UFC?
Przed walką pojawiały się obawy, że porażka z Salkilldem może kosztować Gamrota miejsce w czołowej dziesiątce. Ostatecznie spadek okazał się jednak nieco mniej bolesny.
Polak zajmował wcześniej szóste miejsce, ale po ostatniej aktualizacji rankingu znalazł się na dziewiątej pozycji.
Gamrot plasuje się obecnie o jedną lokatę przed Mauricio Ruffym i jedną za Benoît Saint Denisem.
Z kolei jego australijski rywal zanotował ogromny awans. 26-letni Salkilld wskoczył na szóste miejsce, czyli tuż za Brytyjczyka Paddy’ego Pimbletta.
Co Gamrot powiedział po porażce?
Gamrot nie zamierza jednak rozpamiętywać bolesnej przegranej. Polski zawodnik opublikował w mediach społecznościowych bardzo emocjonalne przesłanie, w którym jasno dał do zrozumienia, że nie zamierza się poddawać.
W poście na Instagramie napisał:
„Przegrałem. Ale ta porażka nie kończy mojej historii.
„Od wielu lat idę tą drogą, która nauczyła mnie, że sport – tak jak życie – nie zawsze daje nam to, na co ciężko pracujemy. Czasem zamiast zwycięstwa dostajemy lekcję. Czasem zamiast uniesionej ręki – ciszę, która zmusza nas, żeby spojrzeć głębiej w siebie.
„Byłem już na szczycie. Byłem też na dole. Wygrywałem, przegrywałem, upadałem i wracałem. I właśnie dlatego wiem, że moja droga jeszcze się nie kończy.
„Możesz mnie pokonać jednego wieczoru, ale nie zabierzesz mi wiary, charakteru i woli walki. Wierzę, że przede mną wciąż są wielkie chwile. Kolejne rozdziały, których jeszcze nie napisałem. Bo człowieka nie definiuje porażka. Definiuje go to, co zrobi, kiedy już przegra.
„Możesz zostać na ziemi albo możesz wstać. Ja wstanę. Z głową uniesioną wysoko. Z wiarą w siebie. Z wdzięcznością za drogę, którą już przeszedłem, i głodem tego, co jeszcze przede mną. Bo dopóki idziesz, historia wciąż trwa.
„I tak naprawdę – dziękuję wszystkim prawdziwym fanom za wsparcie i okazaną miłość. Razem do końca.”
