Reprezentacja Polski przeżyła rozczarowujący DPŚ na własnym terenie, kończąc zawody na trzecim miejscu za zwycięską Australią. Można śmiało powiedzieć, że Bartosz Zmarzlik nie był zadowolony z przebiegu całego wydarzenia.
Polska nie odrobiła strat po fatalnym początku
Około 45 tysięcy kibiców pojawiło się w ubiegłą sobotę na PGE Narodowym w Warszawie, gdzie Australia sięgnęła po złoty medal, wyprzedzając Danię.
Polacy zaliczyli fatalny początek zawodów na własnym torze, przez co nie byli już w stanie odrobić strat i ostatecznie musieli zadowolić się brązowym medalem.
Bartosz Zmarzlik nie zdołał odmienić losów reprezentacji Polski, a jego problemy z jazdą w Warszawie ponownie dały o sobie znać.
Wielokrotny mistrz świata wygrał zaledwie jeden wyścig, a po zawodach otwarcie mówił o swojej frustracji.
Czytaj Dalej: Stanisław Chomski o przyszłości w reprezentacji Polski. „Kiedyś trzeba powiedzieć dość”
Co powiedział Bartosz Zmarzlik?
Podsumowując swój występ, Zmarzlik nie przebierał w słowach.
Cytowany przez WP Sportowe Fakty polski żużlowiec powiedział: „Przegrywałem starty. W najbliższym czasie spróbujemy znaleźć odpowiedź, dlaczego tak się działo.
„Ten tor dalej jest dla mnie tajemnicą. Czułem się bardzo wolny, a przez to wybierałem złe ścieżki. To wszystko jest ze sobą powiązane.
„Ja nie czułem szybkości w motocyklu, przez to musiałem więcej kombinować, a przez to jechałem gorzej”.
Zmarzlik nie chciał o tym mówić
Rozmowa zeszła następnie na problemy reprezentacji Polski z jazdą na warszawskim torze.
Zmarzlik został zapytany o swoje rozczarowanie podczas konferencji prasowej, na co Polak odpowiedział:
„Szukasz sensacji. Nic więcej nie powiem na ten temat. Na pewno każdy z nas zostawił serce na torze i zrobiliśmy wszystko, by wygrać.
„Z drugiej strony trzeba się cieszyć z brązu. Australia dobrze tu jeździ i to nie od dziś. Ten tor nie ma nic wspólnego z polskimi torami, poza tym, że jest wybudowany w Warszawie.
„Trzeba powiedzieć, że sprawia nam problemy regulacyjne”.
