Choć Maja Chwalińska zachwyca podczas tegorocznego Roland Garros i awansowała już do finału wielkoszlemowego turnieju, jej udział w Wimbledonie wciąż nie jest całkowicie pewny. Powód jest zaskakujący i wynika z przepisów dotyczących zgłoszeń do londyńskiej imprezy.
Chwalińska może nie znaleźć się w głównej drabince
Fenomenalny występ Mai Chwalińskiej w Paryżu zapewnił jej ogromny awans w rankingu WTA. Polka wskoczyła już do światowej czołówki i od poniedziałku będzie notowana na 21. miejscu.
Problem polega jednak na tym, że lista uczestniczek Wimbledonu została ustalana kilka tygodni temu. W momencie zamknięcia zgłoszeń Chwalińska znajdowała się poza czołową setką rankingu, dlatego formalnie nie wywalczyła miejsca w głównej drabince.
W tej sytuacji Polce pozostaje udział w kwalifikacjach lub otrzymanie dzikiej karty od organizatorów.
Chwalińska w Wimbledonie? Starania o dziką kartę
Polski Związek Tenisowy oraz sztab zawodniczki podjęli już działania, które mają zwiększyć szanse na występ Chwalińskiej w głównej części turnieju.
O szczegółach opowiedział menedżer tenisistki Piotr Szczypka.
– Wypełniliśmy odpowiednie dokumenty, przygotowaliśmy wspólnie z Polskim Związkiem Tenisowym stosowne pismo i teraz czekamy na odpowiedź. Wykorzystaliśmy wszystkie możliwe kanały kontaktu i wierzymy, że zakończy się to pozytywnie – przyznał w rozmowie z TVN24.
W środowisku tenisowym panuje przekonanie, że po tak spektakularnym wyniku w Roland Garros kandydatura Polki będzie bardzo mocna.
/https%3A%2F%2Fmedia.lubsport.pl%2Fmain%2F2026%2F06%2Fimago1078198739.jpg)
Finał Roland Garros może mieć ogromne znaczenie
Dodatkowym argumentem przemawiającym za przyznaniem dzikiej karty może być wynik finału Roland Garros. Jeśli Maja Chwalińska pokona Mirrę Andriejewą i sięgnie po sensacyjny wielkoszlemowy tytuł, organizatorom Wimbledonu będzie trudno przejść obok tego obojętnie.
Co ważne, Polka może liczyć także na wsparcie Victora Archutowskiego. To były menedżer Agnieszki Radwańskiej, który w przeszłości pomagał w uzyskaniu dzikich kart dla czołowych tenisistek Europy Środkowej, w tym samej Radwańskiej, Urszuli Radwańskiej czy Wiktorii Azarenki.
Na razie pozostaje czekać na decyzję organizatorów. Jedno jest pewne – po tym, co Maja Chwalińska pokazała w Paryżu, jej obecność w głównej drabince Wimbledonu byłaby jedną z największych historii tegorocznego sezonu.
