Żużlowy Orlen Oil Motor Lublin mógł według władz miasta nadal ścigać się w Lublinie podczas przebudowy stadionu, ale się na to nie zgodził. Tak twierdzi wiceprezydent Lublina Tomasz Fulara, który w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” przekonuje, że o wyprowadzce zdecydował klub.
Propozycja miasta: przebudowa sektorami
„Proponowaliśmy kilkukrotnie przebudowę stadionu etapami, tak aby w trakcie prac mogły odbywać się zawody żużlowe. Klub nie zgodził się na takie rozwiązanie. Moim zdaniem było ono najrozsądniejsze”, powiedział Fulara.
Według wiceprezydenta prace mogłyby być prowadzone sektorami albo po jednej czwartej obiektu. Pojemność spadłaby wtedy z ok. 10 tysięcy do 6 lub 8 tysięcy widzów, ale mecze PGE Ekstraligi nadal odbywałyby się w Lublinie.
Fulara podkreślił też, że miasto zrezygnowało z rozpoczęcia części fizycznych prac już w ubiegłym roku, m.in. przy schodach i niektórych elementach stadionu, właśnie z myślą o funkcjonowaniu obiektu. Ostatecznie zapadła decyzja o jego zamknięciu. Dodał: „Jeszcze raz podkreślam, była to decyzja klubu”.
Tarnów nie wypalił, w grze Gniezno
Poszukiwania stadionu zastępczego przez długi czas wskazywały na Tarnów. Prezes Motoru Jakub Kępa potwierdzał zainteresowanie takim rozwiązaniem, ale rozmowy zakończyły się bez porozumienia. Jak podaje WP SportoweFakty, problemem były koszty dostosowania tarnowskiego obiektu do wymagań ekstraligi, w tym infrastruktura i oświetlenie. Teraz rozważanym kierunkiem jest Gniezno, około 500 kilometrów od Lublina. O rozmowach w tej sprawie pisaliśmy w tekście Motor Lublin w Gnieźnie?
Fulara zastrzegł, że nie wie, dlaczego klub nie skorzystał z propozycji etapowej przebudowy, i że o to trzeba zapytać jego przedstawicieli. Miasto jest w kontakcie zarówno z klubem, jak i z Ekstraligą, a ta jego zdaniem dba przede wszystkim o to, by nowy obiekt powstał możliwie szybko, co leży też w interesie Lublina.
Co to oznacza dla kibiców Motoru?
To nasza ocena, oparta na powyższych faktach. Dotychczas wyprowadzka mogła wyglądać na nieuniknioną konsekwencję remontu. Po słowach wiceprezydenta pytanie brzmi inaczej: czy istniała alternatywa i dlaczego klub z niej nie skorzystał. Na razie znamy tylko wersję miasta, a stanowiska Motoru w tej sprawie nie znamy. Dla kibiców oznacza to w praktyce dwa sezony ligowe bez meczów w Lublinie.
Wiceprezydent uważa, że przebudowa jest realna w przewidzianym, dwuletnim terminie, bo planowane jest użycie prefabrykowanych elementów konstrukcyjnych, a stadion już stoi w tym miejscu. Do czasu zakończenia prac Motor ma jednak grać poza Lublinem.
