Iga Świątek rozpoczęła turniej WTA Stuttgart od przekonującego zwycięstwa. W drugiej rundzie Polka pokonała Laurę Siegemund 6:2, 6:3 i zameldowała się w ćwierćfinale.
Dobry początek Świątek i kontrola meczu
Spotkanie od początku układało się po myśli Świątek. Polka błyskawicznie przejęła inicjatywę i wygrała pierwsze gemy, obejmując prowadzenie 3:0. Niemka próbowała jeszcze nawiązać walkę, ale była liderka rankingu nie oddała kontroli nad meczem.
Pierwszy set zakończył się wynikiem 6:2 po około 40 minutach gry. Świątek imponowała szczególnie przy returnie, regularnie przełamując rywalkę.
Drugi set również dla Igi Świątek
Druga partia była nieco bardziej wyrównana na początku, jednak przy stanie 2:2 to Świątek jako pierwsza przełamała serwis przeciwniczki. Kluczowy moment nastąpił przy gemie na 4:2, gdy Polka nie straciła ani jednego punktu przy podaniu Siegemund.
Końcówka spotkania była już pod pełną kontrolą Świątek, która zamknęła mecz wynikiem 6:3 po godzinie i 28 minutach.
Udany debiut nowego trenera Świątek
Dla Świątek był to pierwszy mecz od blisko miesiąca oraz debiut pod wodzą nowego szkoleniowca – Francisco Roiga. Polka rozpoczęła tym samym sezon na swojej ulubionej nawierzchni.
Korty ziemne od lat są jej najmocniejszą stroną, co potwierdzają triumfy w Roland Garros.
/https%3A%2F%2Fmedia.lubsport.pl%2Fmain%2F2026%2F04%2Fimago1076129219.jpg)
Kto rywalką Świątek w ćwierćfinale?
W ćwierćfinale turnieju w Stuttgarcie Iga Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią meczu pomiędzy Alycią Parks a Mirrą Andriejewą.
Spotkanie tej pary zaplanowano na czwartek, a ćwierćfinał z udziałem Polki odbędzie się w piątek.
Świątek o meczu z Siegemund
Pewne zwycięstwo na inaugurację turnieju może być dobrym prognostykiem na kolejne dni rywalizacji. Świątek pokazała solidną formę i potwierdziła, że na mączce wciąż należy do ścisłej światowej czołówki.
Polka po meczu zabrała głos.
– Bardzo się cieszę z powrotu na mączkę, dobrze było tu wrócić. To nie był łatwy mecz, bo Laura często zmieniała swój rytm. Nie było tak, jak na treningu, lecz przeciwnie. Grała dużo drop shotów i slajsów, ale skupiłam się na swoich zadaniach. Bardzo dobrze czułam się na bekhendzie, na forhendzie także nieźle odrzucałam rywalkę top spinem. Sporo rzeczy działało. Do samej nawierzchni jestem przyzwyczajona, ale zrobić zwrot na linii nie ma szans. Nie mamy jednak na to wpływu – mówiła Świątek w pomeczowym wywiadzie.
