Czy Wojciech Szczęsny naprawdę może zagrać w polskiej A-klasie? Choć brzmi to jak scenariusz z futbolowej fantazji, wszystko zaczęło się od głośnej akcji charytatywnej i nietypowego zakładu z udziałem rapera Michała Matczaka, czyli „Maty”.
Szczęsny i zakład, który rozpalił internet
Sprawa ma swój początek w popularnym streamie prowadzonym przez influencera „Łatwogang” na platformie YouTube. Celem transmisji jest zbiórka pieniędzy dla Cancer Fighters. W akcję zaangażowały się dziesiątki znanych postaci – od sportowców po muzyków i celebrytów.
W trakcie jednego z połączeń na żywo „Mata” rzucił Szczęsnemu nietypowe wyzwanie. Zaproponował, że jeśli zbiórka osiągnie poziom 100 milionów złotych, bramkarz rozegra przynajmniej jeden mecz w barwach Tajfun Ostrów Lubelski, występującego w A-klasie, czyli na siódmym poziomie rozgrywkowym w Polsce. „Mata” jest piłkarzem tego klubu i regularnie występuje w rozgrywkach ligi, złośliwie nazywanej „Serie A”.
Reakcja była natychmiastowa.
– Zobowiązuję się, że przy 100 milionach będę graczem Tajfunu przynajmniej na jeden mecz – zadeklarował Szczęsny.
Granica 100 milionów już dawno pękła, a niewykluczone, że zbiórka dziś przebije nawet 200 milionów!
Czy Szczęsny naprawdę może zagrać w Tajfunie?
Choć deklaracja brzmi sensacyjnie, jej realizacja nie jest taka prosta. Szczęsny pozostaje zawodnikiem FC Barcelona, a jego kontrakt obowiązuje do 2027 roku. Oznacza to, że aby wystąpić w barwach amatorskiego klubu, musiałby najpierw zostać wolnym zawodnikiem. Spełnienie obietnicy może być więc odłożone w czasie.
Nie zmienia to jednak faktu, że temat błyskawicznie stał się viralem. Kibice zaczęli wyobrażać sobie scenariusz, w którym jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy pojawia się na boiskach niższych lig.
Szczęsny i realia sportowe
W obecnym sezonie Szczęsny nie pełni kluczowej roli w Barcelonie. Wystąpił w około dziesięciu spotkaniach, głównie zastępując kontuzjowanego podstawowego bramkarza. Mimo ograniczonej liczby minut wciąż pozostaje zawodnikiem światowego formatu.
/https%3A%2F%2Fmedia.lubsport.pl%2Fmain%2F2026%2F04%2Fimago1074540424.jpg)
Tym bardziej wizja, że Szczęsny mógłby zagrać w A-klasie, wydaje się czymś absolutnie wyjątkowym z pogranicza science-fiction.
Szczęsny pomaga i przyciąga uwagę
Cała sytuacja ma jednak przede wszystkim wymiar charytatywny. Zaangażowanie Szczęsnego oraz innych gwiazd znacząco zwiększa zasięg zbiórki i pomaga w osiąganiu kolejnych celów finansowych – w tym wypadku wsparcia walki z rakiem.
Czy Szczęsny faktycznie zagra w barwach Tajfuna Ostrów Lubelski? Przekonamy się pewnie za kilka lub kilkanaście miesięcy. Deklaracja padła, a cel został spełniony.
