Speedway Grand Prix Czech przyniosło kibicom jedno z najlepszych widowisk ostatnich lat na praskiej Markecie. Choć przez większość zawodów błyszczał Bartosz Zmarzlik, ostatecznie triumf w finale zgarnął Leon Madsen.
Praga znów pełna fanów Zmarzlika
Tegoroczna runda Grand Prix była wyjątkowa także z innego powodu. W stolicy Czech świętowano 30-lecie turniejów GP na stadionie Marketa – najdłużej goszczącym cykl obiekcie w historii mistrzostw świata.
Jak co roku, Pragę opanowali polscy kibice. Język polski było słychać nie tylko na stadionie, ale też na Moście Karola czy Hradczanach.
Zmarzlik dominował w rundzie zasadniczej
Od początku zawodów świetnie prezentował się Bartosz Zmarzlik. Polak wygrał rundę zasadniczą i imponował zwłaszcza atakami po zewnętrznej. Kilkukrotnie mijał rywali przy bandzie z ogromną prędkością, pokazując klasę mistrza świata.
Wszystko wskazywało na to, że to właśnie on będzie głównym faworytem finału.
Zmarzlik z pola B w finale
W decydującym biegu Zmarzlik miał pierwszy wybór pola startowego. Ku zaskoczeniu wielu nie zdecydował się jednak na krawężnik, lecz wybrał drugie pole i niebieski kask.
Ta decyzja okazała się prezentem dla Leona Madsena, który skorzystał z okazji, wygrał start i pomknął po zwycięstwo. Zmarzlik przegrał moment startowy, ale również źle rozegrał pierwszy wiraż. Wydawało się, że będzie mógł ścigać Duńczyka, a po chwili wylądował na końcu stawki.
Duńczyk, który nie zachwycał na początku sezonu, przypomniał o swojej klasie i odniósł bardzo cenne zwycięstwo. To duża niespodzianka, bo w Grand Prix Niemiec w Landshut zajął on… ostatnie miejsce!
/https%3A%2F%2Fmedia.lubsport.pl%2Fmain%2F2026%2F05%2Fimago1077795774.jpg)
Zmarzlik liderem SGP
Polak do samego końca walczył o jak najlepszy wynik. W finałowym wyścigu atakował zarówno po szerokiej, jak i przy kredzie. Ostatecznie na mecie minimalnie wyprzedził Michaela Jepsena Jensena i zakończył zawody na trzecim miejscu, za plecami Madsena i szaleńczo atakującego go do samego końca Brady’ego Kurtza, czyli wicemistrza świata.
Dzięki temu Polak wskoczył na fotel lidera w klasyfikacji SGP. Drugie miejsce w „generalce” zajmuje inny Polak – Kacper Woryna, który triumfował w Landshut.
Świetne widowisko na Markecie
Przez lata praska Marketa była krytykowana za nudne zawody i jazdę gęsiego. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. Kibice oglądali mnóstwo mijanek i emocjonujących wyścigów.
Duże wrażenie zrobił także Brady Kurtz, który potwierdził, że nadal będzie liczył się w walce o medale mistrzostw świata. Wprawdzie miał problemy w fazie zasadniczej, gdzie defekt przekreślił jego szanse na bezpośredni awans do finału, ale w półfinale był bezbłędny, a w finale – mimo najgorszego pola startowego – spisał się wyśmienicie.
Przed zawodnikami teraz dwa kolejne turnieje w Manchesterze. Walka nabiera rozmachu. Początek formularza
